|
Media

Muzeum sztuki współczesnej
- dwie lokalizacje i konkurs
Dziś zarząd województwa ma podjąć uchwałę
w sprawie konkursu na wizję Centrum Sztuki Współczesnej. To pierwszy
krok, by w Krakowie powstał wreszcie taki obiekt.
W mieście, gdzie żyje i pracuje kilka tysięcy artystów, mówi się o
potrzebie stworzenia takiego miejsca od wielu lat. Ale dopiero w
ubiegłym roku i marszałek i prezydent uznali to za konieczną inwestycję.
Impuls dał były minister kultury Waldemar Dąbrowski, który zaproponował
stworzenie w każdym z 16 województw kolekcji sztuki najnowszej. Służy
temu projekt "Znaki czasu", nawiązujący do przedwojennej tradycji
Towarzystw Zachęty Sztuk Pięknych. W Krakowie taką kolekcję, która już
liczy kilkadziesiąt dzieł sztuki, tworzy od roku Małopolska Fundacja
Muzeum Sztuki Współczesnej. Jej zadaniem jest też zbudowanie miejsca do
ekspozycji.
Jak nie dworzec...
- Od dawna chodziło mi po głowie, gdzie mógłby powstać taki obiekt,
który można nazwać muzeum albo centrum sztuki współczesnej. Nie jestem
pewien, która lokalizacja jest lepsza: stacja kolejowa Kraków Główny
Osobowy, czy dawne zakłady Peterseima przy ul. Żółkiewskiego. Dlatego
konkurs, który ogłosimy, będzie rodzajem testu, jak to mogłoby wyglądać
- mówi Janusz Sepioł, zwierzchnik fundacji.
Na pomysł, żeby z dworca zrobić polskie d'Orsay, czyli muzeum w
zabytkowych budynkach Dworca Głównego, marszałek wpadł ponad rok temu.
Mówi, że PKP ma kłopot z tym obiektem, bo obok wyrosło centrum handlowe.
Do końca tego roku PKP opuści dworzec i wówczas budynek wraz z
otoczeniem, wyceniony przez kolej na ok. 18 mln zł, będzie można kupić.
Samorząd województwa podjął już dawno negocjacje w tej sprawie z koleją.
Jeśli nie centrum sztuki, to mogłoby tam powstać - jak mówi marszałek -
centrum kongresowe.
...to fabryka
Jeszcze atrakcyjniejsza wydaje się druga lokalizacja - dawna fabryka
Peterseimów przy rondzie Grzegórzeckim, na tyłach ogrodu botanicznego.
Jeśli po drugiej stronie zostanie wybudowana - jak marzy marszałek -
filharmonia, to powstanie w tym miejscu "rondo sztuki". Fabryka została
wpisana do rejestru zabytków, ale nie jest zbyt cenna architektonicznie.
To właściwie ruina, za to na terenie zajmującym aż pół hektara. Wysokie
hale, ogromny dziedziniec, który można na przykład zaszklić, dają duże
pole do popisu.
- To najlepsze miejsce na muzeum sztuki. Trzeba puścić wodze fantazji i
zaprojektować tam coś niezwykłego, ekstrawaganckiego - uważa wojewódzki
konserwator zabytków Jan Janczykowski.
Entuzjazmu nie kryje też Zbigniew Beiersdorf, były miejski konserwator
zabytków: - Fenomenalny pomysł. Zawsze uważałem, że mogłaby tam powstać
galeria.
Na razie w zabudowaniach przy ul. Żółkiewskiego mieści się kilka
przedsiębiorstw: m.in. spółdzielnia Erdal, Drewmex i drukarnia. Ale
obiekt jest na sprzedaż. Cena do negocjacji: 10 mln zł. - Supermarket
tam nie wchodzi w grę - mówi Janusz Sepioł. - Rewitalizacja takich
miejsc to ratunek dla Krakowa. Przebudowanie tych zakładów na Centrum
Sztuki Współczesnej jest możliwe za 20-25 mln zł.
Gdyby województwo kupiło fabrykę Peterseimów, to budowa tam muzeum
rozpoczęłaby się najwcześniej w 2008 roku. - Wkrótce zamierzamy wystąpić
o WZiZT dla tego obiektu - mówi Krzysztof Markiel, szef Departamentu
Kultury i Dziedzictwa Narodowego Urzędu Marszałkowskiego. - Jest też w
przeszłości szansa na pieniądze. W "Wieloletnim Programie Inwestycyjnym
Województwa Małopolskiego" zapisaliśmy na budowę muzeum sztuki
współczesnej 40 mln zł.
Konkurs, który dziś trafi pod obrady zarządu, skierowany jest do młodych
architektów i studentów. Chodzi o stworzenie nie projektu
realizacyjnego, ale koncepcji, wizji architektonicznej takiego muzeum w
jednym z dwóch miejsc. Pokazanie, jak ta część Krakowa - w sąsiedztwie
zapuszczonego ronda albo obok brzydkiego betonowego "silosu" mogłaby
wyglądać. Nagroda główna to 10 tys. zł. Rozstrzygnięcie konkursu nastąpi
już pod koniec września.
Katarzyna Bik
5 czerwca 2006 |