Media

Wystawa kolekcji Małopolskiej Fundacji Muzeum Sztuki Współczesnej
w Galerii MCK


Katarzyna Bik


Fot. PAWEL PIOTROWSKI / AGENCJA GAZET



Fot. PAWEL PIOTROWSKI / AGENCJA GAZET

Dla niedowiarków wystawa w galerii MCK jest dowodem, że kolekcja sztuki najnowszej w Krakowie stała się faktem. Niestety, ciągle pobożnym życzeniem jest stworzenie dla niej schronienia. Czy długo małopolska kolekcja "Znaków czasu" będzie bezdomna?

Chcemy tworzyć kolekcję sztuki współczesnej i nowoczesnej. Pokazywać i promować sztukę powstałą po roku 2000, której nikt właściwie w Polsce nie kupuje. To paradoks, że w kraju, gdzie przed wojną powstało pierwsze w Europie muzeum sztuki nowoczesnej w Łodzi, nie ma zbiorów sztuki współczesnej - powiedział wczoraj Janusz Sepioł, marszałek małopolski, podczas konferencji prasowej poprzedzającej otwarcie wystawy.

Mecenat wychodzi z zapaści

Właśnie taką kolekcję postanowił stworzyć samorząd województwa małopolskiego przy współudziale Ministerstwa Kultury w ramach programu narodowego "Znaki czasu". Powołana w tym celu Małopolska Fundacja Muzeum Sztuki Współczesnej jest jedną z 17 tego typu inicjatyw w Polsce, ale chyba jedyną podjętą przez samorząd województwa (pozostałe finansują władze miejskie).

Od wiosny tego roku małopolska fundacja, dzięki ok. 600 tys. zł przekazanym jej po połowie przez ministra kultury i marszałka małopolski, zgromadziła 26 prac 18 artystów. Najstarsze z połowy lat 90. Jacek Purchla, dyrektor Międzynarodowego Centrum Kultury, zwrócił uwagę, że kolekcja jest owocem wychodzącego z wieloletniej zapaści mecenatu państwowego. A że jest to prawda - pokazuje sama wystawa.

Krytyczne, metaforyczne, (auto)ironiczne

Takich prac, jakie tam zgromadzono - autorstwa m.in. Mirosława Bałki, Rafała Bujnowskiego, Marka Chlandy, Pawła Książka, Piotra Lutyńskiego, Roberta Maciejuka, Grzegorza Sztwiertni czy Leona Tarasewicza - bez "państwowej" zachęty finansowej raczej nie udałoby się zdobyć. I abstrahując od indywidualnych gustów (chociaż według mnie, prace Jarosława Modzelewskiego i Sergieja Czajki wyraźnie odstają od reszty) Jan Trzupek, w jednej osobie kurator pokazu i prezes fundacji, bardzo dobrze ułożył, zgrał poszczególne obiekty, wykorzystując przestrzeń jak tylko można.

Ale wszystkiego nie mógł. Nie zobaczymy dwóch, za to jednych z najciekawszych prac w tej kolekcji - Marty Deskur i Supergrupy Azorro (szczupłość miejsca w MCK sprawiła też, że oglądamy tylko fragment instalacji Chlandy, a Bałka osobiście "skracał" swoją pracę, żeby zmieściła się w sali). Mimo takiego okaleczenia wystawa w dużym stopniu odzwierciedla ważne zjawiska w sztuce współczesnej, które eksperci odpowiedzialni za tę kolekcję (a którym przewodzi Maria Hussakowska) określają jako nurty: "krytyczny, metaforyczny i (auto)ironiczny".

Zobaczyć inaczej

Na słowa krytyki zasługuje - niestety - wydawnictwo towarzyszące temu pokazowi. Można na przykład polemizować z zawartym w nim stwierdzeniem, że zjawiska, którymi interesuje się od pół roku małopolska fundacja, dotąd "nie odnotowano, a nawet świadomie pominięto w zbiorach muzealnych Krakowa", bo wystarczy zobaczyć odrestaurowaną Galerię Sztuki XX i XXI Wieku w Muzeum Narodowym. Tam też odrabiają zaległości. Pokazują nie tylko te same zjawiska co w MCK, ale i te same nazwiska - choćby Deskur, Bujnowski, Sztwiertnia, Lutyński, Azorro, Chlanda, Tarasewicz.

Groteskowo też wypadają zamieszczone w tej publikacji noty o artystach. Zamiast dat urodzin i miejsc zamieszkania można było zamieścić informacje o pracach, może też wypowiedzi, komentarze, które pomogą widzom oswoić się ze sztuką najnowszą. Wiedza, że do swojej pracy Bałka użył podłogi z galerii Foksal, tej samej, z którą współpracował Tadeusz Kantor i która była mekką awangardy w PRL-u, pomogłaby inaczej zobaczyć ten obiekt.

Brać przykład z młodych

Wystawa zwraca uwagę na jeszcze jeden problem, o którym ostatnio trochę ciszej, a przecież nieodłącznie jest on związany z kolekcją. Sam marszałek mówił wczoraj, że docelowym działaniem małopolskiej fundacji jest stworzenie w Krakowie Muzeum Sztuki Współczesnej. Kolekcja jest na razie bezdomna i nie wierzę, że szybko zdobędzie stałe miejsce na ekspozycję. Co więcej, boję się, że im więcej będzie na ten temat dyskusji i projektów (notabene marszałek ma pomysł, by rozpisać konkurs na zaadaptowanie budynku Dworca Głównego), tym dłużej muzeum nie powstanie. Podobnie jak to jest z Muzeum Tadeusza Kantora.

Trzeba to po prostu robić, a jak - podpowiadają młodzi ludzie z fundacji Artyści - Innowacja - Teoria. Szybko, po cichu, wyremontowali pomieszczenia po dawnym dworcu kolejowym przy ul. Kamiennej i zamienili je w fantastyczną galerię konkurującą wielkością z Pałacem Sztuki. Wierzę, że z ich temperamentem, mogą stać się konkurencją nawet dla Fundacji Galerii Foksal.

21 października 2005 s.8

^ do góry