Media

Znakomite znaki współczesności

WYSTAWA. Prace najważniejszych polskich artystów do zobaczenia w Krakowie


Fot. Grzegorz Ziemiański
Praca Kristofa Kintery "Revolution" to ten odwrócony tyłem mały człowiek w niebieskiej kurtce

W dawnej elektrowni podgórskiej (ul. Nadwiślańska 4) oglądamy jedną z najważniejszych krakowskich kolekcji sztuki.

Omiatając wzrokiem salę trafiamy na postać małego chłopca, stojącego przy ścianie. Wygląda dość niepozornie. Stoi w niebieskiej bluzie, z kapturem na głowie. Nagle w sali rozlega się hałas. To nasz mały chłopiec zaczyna uderzać głową o ścianę. Jakby próbował przebić głową mur. Praca Kristofa Kintery, jednego z najzdolniejszych artystów czeskich młodego pokolenia, to próba przebicia się przez mur obojętności wobec drugiego człowieka i wobec sztuki. Jego "Revolution" mogłoby stać się mottem wystaw sztuki współczesnej w Krakowie.

Kolekcja "Znaków czasu", tworzona w ramach ministerialnego projektu, jest odbiciem współczesności. Stara się streszczać to, co w sztuce polskiej przełomu XX i XXI w. najbardziej wartościowe. I robi to znakomicie (choć, ze względu na szczupłość miejsca, niekoniecznie tą właśnie wystawą). Z kilkunastu kolekcji wojewódzkich jest jedną z trzech najciekawszych. Ale dzięki tej wystawie podgórska elektrownia, która w przyszłości pomieścić ma muzeum Tadeusza Kantora, po prostu żyje sztuką, choć zobaczyć tu możemy zaledwie skromny ułamek tego, co udało się zgromadzić w ramach kolekcji "Znaków czasu". Oglądamy tu więc prace Rafała Bujnowskiego, Marka Chlandy, Piotra Lutyńskiego czy Wilhelma Sasnala. Możemy tu także zobaczyć atelier fotograficznego "Melonik" Roberta Kuśmirowskiego, "mistrza imitacji", który odtworzył studio z pierwszej połowy XX w. Dla niego stara fotografia stała się punktem wyjścia do poszukiwania krakowskiej tradycji. Za pomocą starego aparatu wskrzesił ducha miejsca, w którym dziś mieści się galeria Potocka. Z ciekawych propozycji warto spojrzeć także na fotografie Anety Grzeszykowskiej i Jana Smagi, którzy skomponowali plan mieszkania przy ul. Żytniej. Projekt powstały w rezultacie komputerowego montowania zdjęć każdego pokoju. Dzięki temu wkraczamy w prywatne przestrzenie, przyglądamy się biegnącemu przez kolejne pokoje zwykłemu życiu przeciętnego Polaka.

Warto zwrócić także uwagę na zdjęcia Krzysztofa Zielińskiego z cyklu "Hometown", który łapie w kadrze polską prowincję. To nostalgia zamknięta pomiędzy budynkami małych miasteczek, znaków drogowych i świecących neonów.

W gruncie rzeczy piąta już odsłona kolekcji "Znaków czasu" to bardzo kameralna wystawa. Szkoda, że nie udało się tu zmieścić znakomitych "Ćwiczeń neoplastycznych" Grzegorza Sztwiertni czy "500x40x40" Mirosława Bałki. To akcenty, których brakuje, by uświadomić, z jak ważną kolekcją mamy tu do czynienia.

(ŁUG)
 

19 listopada 2008

^ do góry