Media

W Krakowie od zera powstaje kolekcja sztuki współczesnej - zobaczymy ją na wystawie "zajawkowej" już w październiku

"Żółw" i inne dzieła...

Wielkoformatowy obraz Leona Tarasewicza z 1991/3 r. - dar Ministra Kultury, i "Żółw", płótno Stanisława Koby, pierwszy dar otrzymany od artysty, zapoczątkowały budowę nowej kolekcji sztuki współczesnej w Krakowie. Powstaje ona w ramach ogólnopolskiego ministerialnego programu "Znaki czasu". Regionalne kolekcje sztuki współczesnej, tworzone przez stowarzyszenia lub fundacje mają nawiązywać swoim charakterem do tradycji Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych. W Krakowie 17 czerwca zainagurowała oficjalnie działalność Małopolska Fundacja Muzeum Sztuki Współczesnej, powołana została jesienią a przewodniczącym jej Rady został marszałek województwa - Janusz Sepioł. Samorząd województwa wspiera tę działalność finansowo.

Radość z możliwości budowania całkiem nowej kolekcji, na którą na dodatek są pieniądze i to niemałe (970tys.zł), zakłócona jest jak to zwykle w naszym mieście bywa, sporem dotyczącym lokalizacji muzeum sztuki nowoczesnej, czyli miejscem, gdzie powinny być te zbiory wyeksponowane i udostępnione. Polemika trwa już jakiś czas i toczy się na lini prezydent - marszałek, stale zmieniają się koncepcje.

Jakby tego było mało wrze w środowisku artystycznym, ponieważ o dzieła niektórych artystów, Kapituła Ekspercka Fundacji czyni starania i chce je kupić, dla innych artystów, często nawet z tytułami przymyka furtkę i nie chce ich nawet za darmo! Prezes Zarządu Fundacji czyta w prasie monity i pisma w tej sprawie , nawet od krakowskiego Oddziału ZPAP, który oburza się i żąda konsultacji w sprawie powstającej kolekcji. Jak ta sprawa wygląda teraz? - opowiada prezes Zarządu Fundacji - Jan Trzupek.

- Fundacja zainaugurowała swoją działalność w czerwcu, ale faktycznie już działała wcześniej, bo w obecności ministra kultury pokazano przecież zalążek kolekcji. Ktoś to przecież musiał przygotować. Jaka jest Pana rola?

- Koordynuję pracą Fundacji od kwietnia, współpracuję z Kapitulą Ekspertów i na obecnym etapie tworzymy kolekcję. To jest w zamyśle zalążek przyszłej kolekcji muzealnej - odpowiedź na rządowy wieloletni program, który ma na celu odbudowanie zaległości w gromadzeniu sztuki współczesnej w ramach zbiorów publicznych.

- Jakie są założenia, które przyjęła Rada Fundacji i Kapituła Ekspertów, która wybiera dzieła do kolekcji. Jakie są kryteria wyboru prac?

- To ma być kolekcja sztuki XXI wieku. W naszych poszukiwaniach nie sięgamy dalej jak do połowy lat dziewięćdziesiątych. To sytuacja dość komfortowa w sensie merytorycznym, bo nie mamy żadnego obciążenia. Dodajemy dzieło do dzieła. To jest szalenie delikatna materia, ale można powiedzieć nawet że, to nie jest kolekcja artystów, ale dzieł! Dzieło zakupione, pozyskane do kolekcji stanowi o tym, jakie kolejne do niego można dodawać! Zbiór w ten sposób narasta i tak jest konstruowany.

- Czy ten łańcuszek zakupów prac nie ogranicza jednak w jakiś sposób?

- Nie. Jesteśmy otwarci na sztukę nowych mediów, kupujemy prace wideo-art, a przewidujemy, że w przyszłości będziemy producentami pewnych zdarzeń artystycznych np: performance czy multimedialnych. Ślad po tych akcjach będzie trafiał do naszej kolekcji.

- Proszę jednak jasno powiedzieć, jaka ona ma być? Jakie są kryteria naboru prac do niej? Dlaczego cezurą czasową są lata 90.?

- W latach 90. nastąpił rozkwit sztuki krytycznej, anektującej szerokie obszary kultury. To czas niezwykle ważny, istotny ze względu na to, co zdarzyło się w sztuce. Mamy też przykłady "sztuki czystej", która swoich źródeł poszukuje w materii samej sztuki. Interesuje nas sztuka młoda z ducha, nie znaczy to, że tylko z generacji, cezury metrykalnej nie ma! Ta opcja, którą przyjęliśmy jest polemiczna i jesteśmy przygotowani na krytykę. Chcemy stworzyć zbiór, który będzie spójny, wybitnych dzieł niekoniecznie najbardziej sławnych artystów. To ma być po prostu dobra kolekcja sztuki nie tylko polskiej ale i międzynarodowej.

- Kto jest w składzie Kapituły Ekspertów i jak wygląda proces decyzji o zakupie dzieła?

- Kapitule przewodniczy prof. Maria Hussakowska, w pracach uczestniczą: Agnieszka Sabor(Tygod P), dr Andrzej Szczerski, (Instytut Historii Sztuki UJ), prof. Janusz Krupiński z ASP (Wydział Form Przemysłowych), Stanisław Stach (artysta, Galeria w Olkuszu). Ideą wszystkich jest danie świadectwa czasu w sztuce. Każdy z członków Kapituły może zaproponować rozważenie kupna dzieła do kolekcji, odbywa się dyskusja i jeśli jest zgodność poglądów rozpoczynają się negocjacje z galeriami lub artystami, którzy tę pracę mają. Jak dotąd udało się nam kupić wiele prac poniżej wartości rynkowej. Szczycimy się tym, że niektórzy artyści do których zwróciliśmy się, aby pozyskać ich prace - ofiarowali nam je!

-Co już w tej chwili Fundacji udało się kupić do kolekcji? Proszę przytoczyć jakieś nazwiska?

- W tej chwili mamy prace 9 artystów, które kupiliśmy za łączną kwotę 361tys. 844, 90 zł, (przy czym chcę podkreślić, że kupujemy dzieło jako przedmiot fizyczny i prawa autorskie do niego, co jest bardzo istotne). Pierwszym zakupem był tryptyk "Sygnały" Roberta Maciejuka z Warszawy, "Kodeks nadwiślański"- 186 prac, rysunków i kolaży Marka Chlandy wybitnego, cenionego nie tylko w Polsce, krakowskiego artysty. To może się wydawać niewiarygodne, ale praca Marka Chlandy jest pierwszą pracą w publicznych zbiorach w Krakowie. Mamy także prace Piotra Lutyńskiego, Marty Deskur, Stanisława Koby, Sergija Czajki z Kijowa, Łukasza Skąpskiego, Grzegorza Szwiertni i Marii Pyrlik. Prace 6 artystów, które bardzo chcieliśmy pozyskać do kolekcji, dostaliśmy za darmo, ich wartość rynkowa, razem z obrazem Tarasewicza wynosi już 124 tys. 500 zł.

- Gdzie są przechowywane teraz te dzieła i gdzie Fundacja pokaże oblicze kolekcji, jak zapowiadano?

- Zakupione dzieła przechowywane są w Wojewódzkiej Bibliotece, a termin pokazu ustalono na 20 października do 27 listopada w Galerii MCK przy Rynku Głównym 25. Powstaje strona internetowa kolekcji a w planach jest specjalne wydawnictwo z opracowaniem i komentarzem do dzieł.

Rozmawiała: Ewa Kozakiewicz

6 września 2005 nr. 207/K str.15

^ do góry