|
|
||||||||||||||||
|
Media
Kolekcja Małopolskiej Fundacji Muzeum Sztuki Współczesnej "Znaki czasu" przez rok powiększyła się trzykrotnie, ale nie wiadomo co będzie z jej siedzibą... Za pół ceny... - Staraliśmy się kupować dzieła jak najtaniej, a aż dziewięć spośród nich to dary od artystów, w tym jeden obraz Leona Tarasewicza, otrzymany w prezencie od byłego ministra kultury Waldemara Dąbrowskiego - mówi prezes Zarządu Fundacji - Jan Trzupek. Zaznacza, że wszystkie otrzymane obrazy, rzeźby czy zespoły dzieł są właśnie tymi, które Kapituła Ekspercka chciała pozyskać... Na kształt tworzenia małopolskiej kolekcji w ramach narodowego programu operacyjnego pn. Znaki czasu, zainaugurowanej w Krakowie w ubiegłym roku mają wpływ specjaliści powołani przez Fundację. Na czele Kapituły Ekspertów stanęła prof. Maria Hussakowska-Szyszko, która uważa, że kolekcja sztuki XXI wieku powinna dokumentować to, co się w niej działo od połowy lat 90. XX wieku, kiedy nastąpił rozkwit sztuki krytycznej. Gromadzono prace nie tylko krakowskich, nie tylko polskich artystów, nie tylko z klasycznych dziedzin, jak malarstwo lub rzeźba, ale prace wideo-art, a w przyszłości zamierzano inicjować zdarzenia artystyczne multimedialne czy performance. Cenieni i słynni Wartość dzieł otrzymanych w akcie darowizny wynosi 135 tys. złotych, zaś rzeczywista wartość całej kolekcji na dziś to 1. 089 961, 34 zł. Trzupek dodaje, że dzieła, czy zespoły dzieł zakupione są wraz z prawami autorskimi, co rzecz jasna ma swój dodatkowy wymiar gatunkowy całej kolekcji. Prezes Zarządu nie chce nikogo sposród artystów wyróżniać, ale nie ukrywa, że cieszy się z pozyskania prac autorów, których nazwiska liczą się nie tylko w kraju, ale w Europie i na świecie. - Dzisiaj nie byłoby nas stać na zakup obrazów Wilhelma Sasnala, Marcina Maciejowskiego czy prac Mirosława Bałki, które udało nam się nabyć za pół ceny - wyznaje Trzupek. Sztuka tych artystów chętnie jest kupowana przez zachodnich kolekcjonerów i zagraniczne muzea: np. Tate Modern włączyła do swej stałej ekspozycji instalację Bałki, a do nowej edycji stałej kolekcji obraz Sasnala. Podwojona wartość W katalogu małopolskiej kolekcji widnieją nazwiska znane ze słyszenia nie tylko znawcom sztuki jak: Pawła Althamera, Marka Chlandy, Rafała Bujnowskiego, Oskara Dawickiego, Marty Deskur, Piotra Lutyńskiego, Supergrupy Azorro czy Moniki Sosnowskiej, która właśnie otwiera swą wystawę w MOMA w Nowym Jorku. - Choć pieniędzy na kolekcję jest coraz mniej, i w tym roku dotacja na "Znaki czasu" trafiła także do tradycyjnych instytucji jak Muzeum Narodowe, to jesteśmy zdeterminowani, co do kontynuowania zakupów - mówi marszałek województwa Janusz Sepioł. - Tworzenie kolekcji już się opłaciło, bo kiedy wyceniono ją według wartości rynkowej to w ciągu 2 lat jej wartość wzrosła aż dwukrotnie - powiedział marszałek i przewodniczący Fundacji. W tej chwili kolekcja liczy 62 dzieła 33 autorów, w tym także zagranicznych. -- Jak wygląda dzisiaj, po roku tworzenia - będzie się można przekonać już w październiku, na specjalnej wystawie w Krakowie. To będzie drugi pokaz w naszym mieście, po ubiegłorocznym w Galerii Międzynarodowego Centrum Kultury - dodaje prezes Fundacji. Natomiast w Gdańsku trwa obecnie ekspozycja prezentująca "Znaki czasu" z 16 ośrodków z całego kraju. Co z muzeum? Narodowy program kultury "Znaki czasu" powstał aby odbudować wieloletnie zaległości w gromadzeniu sztuki współczesnej w ramach zbiorów publicznych. To jeden z ważniejszych celów, ale ideą programu było też tworzenie nowych muzeów sztuki współczesnej, ponieważ w Polsce od 70 lat nie wybudowano ani jednego budynku o takim przeznaczeniu. Muzeum Sztuki Współczesnej zdecydowała się zbudować Warszawa i Toruń. W stolicy wraz z konkursem na projekt budynku wybuchł skandal, w Toruniu, gdzie prace budowlane rozpoczęte będą w już tym roku wymiksowano z uczestniczenia w tym przedsięwzięciu powołane wcześniej Stowarzyszenie Sztuk Pięknych "Znaki czasu". A w Krakowie? Od dawna zmieniają się koncepcje lokalizacji nowego muzeum, ale przede wszystkim nie doszło do zgody w tej kwestii między prezydentem miasta Jerzym Majchrowskim i marszałkiem województwa Januszem Sepiołem, który jest przewodniczącym Rady Fundacji. Marszałek od dawna rozważał umieszczenie kolekcji w zabytkowych budynkach Dworca Głównego, które PKP chce sprzedać za 18 mln zł. To byłoby takie polskie d’Orsay. Ale jest jeszcze druga możliwość - dawna zrujnowana fabryka Peterseimów przy ulicy St. Żółkiewskiego przy Rondzie Grzegórzeckim na tyłach Ogrodu Botanicznego, zajmująca obszar ponad pół hektara. Wizja młodych Aby określić możliwości obydwu tych miejsc urząd marszałkowski w czerwcu ogłosił konkurs na koncepcję ideowo-studialną i architektoniczno-urbanistyczną dla młodych architektów (absolwentów z 2003-2005) na opracowanie wizji obydwu lokalizacji, który będzie rozstrzygnięty 20 września. Konkurs na Centrum Sztuki Nowoczesnej w Krakowie, bo tak nazwano umownie dotąd muzeum sztuki nowoczesnej nie jest konkursem wykonawczym, tylko ideowym, chodzi o wybranie najlepszego wariantu. - Sama inwestycja figuruje w wieloletnim Programie Inwestycyjnym Województwa Małopolskiego, a Uchwała Sejmiku umożliwia wydawanie pieniędzy na ten cel w chwili obecnej, stąd konkurs o charakterze poszukiwania najlepszej lokalizacji i najtrafniejszej wizji - powiedział marszałek Sepioł. - Przy poniesionej nawet porażce podziału pieniędzy unijnych dla naszego województwa, nie ma takiej możliwości, aby takie muzeum nie powstało. Jeśli będzie tylko współpraca miasta i województwa to nie jesteśmy aż tak ubodzy, żeby nie było nas stać na taką inwestycję. Porządne muzeum sztuki współczesnej może powstać już za 20-30 mln euro i jeśli będę nadal marszałkiem, to takie muzeum w Krakowie w przeciągu 4 lat na pewno stanie - dodał Janusz Sepioł. Ewa Kozakiewicz
Znaki czasu: Program Ministerstwa Kultury ogłoszono w 2004 roku,
który nawiązuje do tradycji XIX-wiecznego Towarzystwa Zachęty Sztuk
Pięknych. W szesnastu województwach miały powstać regionalne kolekcje
sztuki współczesnej. Finanse gwarantowało ministerstwo i w 2005 roku
wyłożono na to 4,5 mln zł, w 2006 r 2,4 mln, z czego Małopolska
otrzymała najmniej w kraju, tylko 30 tys. zł. Mimo deklaracji ministra
Kazimierza M. Ujazdowskiego, że program będzie kontynuowany zmieniły się
drastycznie zasady jego funkcjonowania, zmniejszono budżet i poszerzono
listę beneficjentów. 30 sierpnia 2006 nr.202 s. 18 |
|||||||||||||||||
|
^ do góry |
|||||||||||||||||